Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
585 postów 2524 komentarze

slepa manka

Ślepa Mańka - Czasami udajac slepa, mozna dokladniej obserwowac otoczenie.

Magdalenkowe dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego-widziane z USA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie ma takiej determinacji w żadnej innej sprawie, jak sprawa ukrycia dawnej komunistycznej, tajnej agentury, zarówno po stronie zdrajców i zaprzańców jak i patriotów inaczej. Dlatego też jesteśmy od 1989 roku, aż do dzisiaj państwem teoretycznym.

 Wiem, że jestem postrzegana przez wielu czytelników moich notek, jako osoba ziejąca zoologiczną nienawiścią do PiS, a szczególnie do prezesa Kaczyńskiego i jego brata tragicznie zmarłego w „katastrofie” smoleńskiej, oraz Antoniego Macierewicza. Nie mam im tego za złe, wszak jest to tylko moja prywatna ocena ich postępowań i faktów, jakie zostały przez te osoby wytworzone, oraz ich interpretacja. W nagrodę  została mi przypięta łatka ruskiej agentki, zaś ja publicznie wielokrotnie  przyznawałam, że i owszem, jestem agentką zadaniowaną osobiście przez samego Władimira Władimirowicza na polski odcinek. Więc jak chcą teraz niektórzy, zostałam zadaniowana na odcinek wyjaśnienia roli Lecha Kaczyńskiego w magdalenkowych obradach. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie krytykuje polityki magdalenkowego eliciarstwa wobec banderowwskiej Ukrainy, tylko jakiś chory z nienawiści maniak lub cyniczny ruski agent, kwestionujący geniusz strategosa nad strategosami, oraz testament Lecha Kaczyńskiego.

Dlaczego moim zdaniem należy przywiązywać wciąż bardzo wielką uwagę do umowy magdalenkowej, której jak twierdził Lech Kaczyński wogóle nie było? To tam właśnie postanowiono, by Polska pozostała państwem teoretycznym, jak to pięknie i niezwykle trafnie ujął były już minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, absolwent UJ historii.
Podaję za wikipedią że w Magdalence, ośrodku MSW, spotykali się przedstawiciele komunistycznych władz, z przedstawicielami NSZZ „Solidarrność”, od 16 września 1988 roku. W sumie odbyło się 5 spotkań w Magdalence, przy czym grupa magdalenkowa spotykała sie 13 razy. 
Łącznie w rozmowach w Magdalence uczestniczyły 42 osoby. W spotkaniach w Magdalence udział brali (w różnych zespołach i składach osobowych) ze strony władz: gen. Czesław Kiszczak, Stanisław Ciosek, Artur Bodnar, Jan Janowski, Jan Jarliński, Mieczysław Krajewski, Harald Matuszewski, Jerzy Ozdowski, Romuald Sosnowski, Bolesław Strużek, Jan Szczepański, Tadeusz Szymanek, Stanisław Wiśniewski, Andrzej Gdula, Bogdan Królewski, Janusz Reykowski, Aleksander Kwaśniewski, Ireneusz Sekuła, Jerzy Uziębło, Władysław Baka, Jan Błuszkowski, Leszek Grzybowski; ze strony opozycji solidarnościowej: Lech Wałęsa, Andrzej Stelmachowski, Władysław Frasyniuk, Lech Kaczyński, Władysław Liwak, Tadeusz Mazowiecki, Jacek Merkel, Alojzy Pietrzyk, Edward Radziewicz, Bronisław Geremek, Mieczysław Gil, Witold Trzeciakowski, Adam Michnik, Zbigniew Bujak, Jacek Kuroń, Andrzej Wielowieyski, Ryszard Bugaj; ponadto udział brali przedstawiciele Kościoła katolickiego: ks. Alojzy Orszulik, ks. abp Bronisław Dąbrowski, ks. bp Tadeusz Gocłowski. Spotkania były protokołowane – zajmowali się tym: Krzysztof Dubiński, Kazimierz Kłoda, Jacek Ambroziak.
Dlaczego spośród 42 osób biorących udział w posiedzeniach magdalenkowych, interesuje mnie tylko Lech Kaczyński?
Przede wszystkim wobec ordynarnego kłamstwa, jakie wypowiedział  na temat Magdalenki. Mianowicie już jako prezydent RP,  z pozycji autorytetu stwierdził, że brał udział we wszystkich spotkaniach i że żadnego porozumienia tam nie zawarto. To jest to samo co powiedzieć, że PRL było państwem niepodległym i prowadziło od samego początku swojego istnienia, całkowicie niezależną politykę od ZSRR, szczególnie w latach 1945-1956. I ta osoba jest uważana za osobę najważniejszą w partii, niemalże Santo Subito, partia zaś twierdzi, że jest spadkobierczynią tradycji patriotycznych i niepodległościowych, której to po jej tragicznej śmierci w „katastrofie” w Smoleńsku jako prezydenta III RP, partia ta realizuje jakiś jego mityczny testament.  
Zacytujmy więc samego Lecha Kaczyńskiego z dnia 6.02.2009 roku w audycji „Sygnały dnia” w rozmowie z Jackiem Karnowskim: „....Niektórzy twierdzą, że był jakiś spisek w Magdalence, że tam po cichu między sobą pewne sprawy uzgodniono. Byłem uczestnikiem wszystkich tych posiedzeń i mówię jasno: nie - powiedział w radiowych "Sygnałach Dnia" prezydent Lech Kaczyński, komentując wydarzenia sprzed 20 lat.
Jacek Karnowski: Panie prezydencie, dziś 20. rocznica Okrągłego Stołu. Czy pańskim zdaniem to jest data, którą w Polsce Polacy powinni celebrować, czy powinno się czcić? Ja nie pytam o dyskusje historyczne wokół tej daty, no bo one są oczywiste.
Lech Kaczyński: To było bardzo ważne zdarzenie, to było konieczne posunięcie taktyczne, które przyniosło sukces stronie społecznej, czyli Solidarności reprezentującej wtedy wolę większości społeczeństwa. Natomiast w sferze interpretacji... znaczy co innego są same fakty. Okrągły Stół miał swój przebieg, swoją dramaturgię, tam były chwile spięć, zakrętów, odwoływania się do spotkań w Magdalence, rozładowanie tych napięć, krok po kroku różne sprawy się załatwiało, niektóre sprawy, które wydawały się trudne do załatwienia, załatwiało się łatwo, niektóre, które się wydawały oczywiste, załatwiało się bardzo trudno. Natomiast później była pewna interpretacja Okrągłego Stołu jako takiej umowy między równouprawnionymi dwoma elitami - społeczeństwo się nie liczy, jedna elita zagwarantowała drugiej, że z czasem ona straci władzę, ale nic, włos jej z głowy nie spadnie, jeszcze do tego będzie miała przywileje ekonomiczne, w nowym ustroju będzie mogła zająć miejsce w tych górnych warstwach społecznych. Otóż nie było takiej umowy przy Okrągłym Stole i tego rodzaju interpretacja jest fatalna i to w dwóch wymiarach, bo z jednej strony zaciekli wrogowie Okrągłego Stołu, którzy są i dzisiaj na pewno tego rodzaju opinie będą prezentowane....”. „...Te osoby uważają, że tam był jakiś spisek w Magdalence, że tam po cichu między sobą pewne sprawy uzgodniono. Nie, byłem uczestnikiem wszystkich tych posiedzeń i mówię jasno: nie. Ale z kolei inni mówią: skoro wtedy zawarliśmy taką umowę, to nie ma mowy o rozliczeniach, to ci, którzy pozbawiali praw innych i to działając w imieniu obcego mocarstwa, czyli Związku Radzieckiego, teraz są takimi samymi dobrymi obywatelami, jak wszyscy pozostali?
 Oto co napisał na ten temat Sławomir Cenckiewicz, w artykule z dnia 18.10 2013 roku opublikowanym w Rzeczpospolitej: „...Kaczyński uważał za niemal pewne, że w Magdalence nie doszło do zawarcia pisemnej zmowy pomiędzy komunistami a częścią elity solidarnościowej, bo nie na tym polegają doskonałe spiski. Konsekwencją tych rozmów jednak była partycypacja „fraternizujących się" w późniejszych przywilejach władzy i nieporównywalnie silniejsza pozycja majątkowa i polityczna aniżeli tych, którzy w procesie magdalenkowego „zblatowania" udziału nie wzięli. I okrągłostołowy spisek na tym przede wszystkim polegał. Późniejsza abolicja dla zbrodniarzy komunistycznych, przyzwolenie na niszczenie archiwów tajnych służb i partii i „gruba linia" („gruba kreska") są jedynie tego potwierdzeniem i konsekwencją”...
Wielokrotnie pisałam, że o ile przy okrągłym stole, mogły być jeszcze przypadkowe osoby, sprzeciwiające się porozumieniu z komunistami, tak w Magdalence spotkały się osoby ze strony „Solidarności”, uważane przez Kiszczaka za swoich chłopaków. Trzeba tutaj przywołać jeden z kolejnych fragmentów artykulu Cenckiewicza: „...Jeden z ojców i patronów tego systemu – Jacek Kuroń, już w 1977 r. wyznał podczas spotkania z kolegami, że „w wolnej Polsce listy agentów i pracowników SB powinny być dokładnie opracowane przez opozycję, ale nie można ich ujawniać, aby nie stwarzać sytuacji prześladowania przez otoczenie tych ludzi".
Wikipedia podaje również, że Lech Kaczyński  „Jesienią 1977 za pośrednictwem brata, Jarosława, nawiązał współpracę z Biurem Interwencyjnym Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”, kierowanym przez Zofię i Zbigniewa Romaszewskich. Prowadził szkolenia z zakresu prawa pracy dla robotników. Od 1978 działał w Wolnych Związkach Zawodowych. W latach 1978–1980 wraz z Joanną i Andrzejem Gwiazdami prowadził dla robotników wykłady z prawa pracy i historii PRL. Pisywał w niezależnym „Robotniku Wybrzeża” oraz kolportował wśród robotników pisma „Robotnik” i „Biuletyn Informacyjny KSS „KOR””.
Czy znalazł by się teraz jakiś autentyczny robotnik tamtych czasów który potwierdziłby, że Lech Kaczyński prowadził wykłady z zakresu prawa pracy i historii PRL? Jakie artykuły i pod jaką ksywą pisywał do „Robotnika Wybrzeża”?
 Znając możliwości drukowania na powielaczu, a szczególnie jakość druku, gazetki te rozchodziły się wśród znajomych, bardzo  dużą część wydrukowanych w pocie czoła gazetek  przejmowała i tak SB, która miała ulokowanych swoich agentów w strukturach kolportarzowych, tak więc do robotników dochodziły w śladowych ilościach. Z dzisiejszego punktu widzenia, kiedy wiemy że SB miała swoją agenturę ulokowwaną zarówno wśród opozycji jak i robotników, czego klasycznym przykładem jest Wałęsa, więc oddziaływanie intelektualistów z KOR za pośrednictwem tej prasy, było bardzo znikome. Popularność KOR zyskiwał głównie dzięki radiu „Wolna Europa” i „Głos Ameryki”.
Takie rzeczy w tamtych czasach, jak Jacek Kuroń w roku 1977, mógł wygadywać albo kompetny idiota, albo świadomy agent wpływu komunistycznych  służb. Biorąc ciągość takiej postawy Kuronia w jego propozycjach dla gen. Kiszczaka w latach 80-tych, w których to zobowiązał się wobec niego, oddzielić ekstremę Solidarności, czyli tych działaczy, którzy z olbrzymim poparciem całego narodu chcieli rozliczyć komunistów za ich zbrodnie wobec narodu polskiego, wydaje mi  się że mógł być on świadomym agentem SB. Chyba aż takim idiotą oderwanym kompletnie od rzeczywistości, Kuroń to nie był. Zresztą jego pełne wielkiej paniki zachowanie przed ujawnieniem listy Macierewicza, świadczy o tym dobitnie.
Nie wydaje mi się, żeby Lech Kaczyński, jako człowiek obracający się w tamtych bardzo wąskich kręgach nie wiedział o tych bardzo bulwersujących słowach Kuronia. Doskonale wiedział, że Kuroń wraz z Michnikiem robili co mogli, by przekonać pozostałych członków już i tak wyselekcjonowanej przez Kiszczaka i Kuronia grupy członków Solidarności, którzy wyrażali inne zdanie o fraternizowaniu się Kuronia, Michnika, Mazowieckiego i Geremka, że jak nie przyklepią dilu z komunistami, to wtedy dojdzie do władzy beton partyjny i zaczną się represje.  Taka wersja wydaje mi się mało prawdopodobna, dlatego że komunisci twardogłowi czy też reformatorzy, czy jak ich tam zwał, byli  postawieni pod ścianą. Znikąd kredytów, bo PRL i tak bankrutował, a nastepny strajk by musiał doprowadzić do zmiany władzy a wtedy nie wiadomo, kto byłby nowym przywódcą i nie wiadomo czy by chciał wogóle rozmawiać z komunistami. W tamtych czasach tzn. pod koniec lat 80-tych, proponowanie porozumienia z komunistami takiego jakie zawarto w Magdalence, oznaczało by zdradę narodową i utratę jakiegokolwiek zaufania do KOR i przywódców „Solidarności”.  Przy takim rozwoju wypadków doszłaby do władzy ekstrema i zupełnie nowi ludzie, którzy by na pewno chcieli rozliczyć komunistów. Zresztą powiedzmy sobie szczerze: Nie było żadnego podziału  wśród komunistów na twardogłowych i reformatorów, zresztą partia w 1989 roku już  nie miała żadnego znaczenia, rządzili realnie Jaruzelski i Kiszczak. Te bzdety o tym podziale po to były wymyślone, by Polacy sie nie zorientowali, co jest im szykowane. Nie uwierzę by Lech Kaczyński o tym nie wiedział. Należał już do ścisłego grona zaufanych Michnika i Kuronia, bo inaczej by go w Magdalence nie było.  
Tak mogli postępować tylko tajni agenci komunistycznych służb, robiąc za doradców Solidarności od samego początku jej powstania. Działalność  w KOR była doskonałym kamuflażem, a równocześnie dawała ogromne zaufanie społeczne, które cały niemalże naród umęczony kolejkami w sklepach, pokładał w ich działalności nadzieję na lepsze czasy.
Sławomir Cenckiewicz powinien był napisać, że ojcami i patronami tego systemu byli  działacze Solidarności m.in. z Wałęsą, Kuroniem, Michnikiem i Lechem Kaczyńskim, i ich opiekunowie z SB i WSI.  Przecież nie tylko Kuroń uczestniczył w tym oszustwie stulecia. Zwracam uwagę, że nie uczestniczył w tym agent SB, twórca KPN Leszek Moczulski. Czyżby Leszek Moczulski jako agent SB był mniej ważnym od  Lecha Kaczyńskiego, skromnego doradcy Solidarności dla gen. Kiszczaka?   
Nie sądzę, by Jackowi Karnowskiemu zabrakło języka w gębie, aby zapytać prezydenta o protokoły z Magdalenki, by skonfrontować jego wynurzenia z tym co protokolanci zapisali, a wiemy że było ich aż trzech. Wiem że protokoły z magdalenkowych obrad nigdy nie ujrzały światła dziennego. Więc należy się domyślać, że Lech Kaczyński najdelikatniej mówiąc mija się z prawdą. Skąd to wiadomo?
Otóż wiemy to z późniejszych wydarzeń, które świadczyły o bezczelnym kłamstwie Lecha Kaczyńskiego. Fakty dokonane które stwarzali komuniści, takie jak przejmowanie majątku za psi grosz, czyli uwłaszczanie się nomenklatury partyjnej, wynikały właśnie z porozumień magdalenkowych. Gdzie wtedy byli sygnatariusze umów magdalenkowych, jak Lech Kaczyński? Nigdy nie słyszałam by protestował przeciwko bezkarnemu rozkradaniu majątku narodowego przez nomenklaturę partyjną. A przeciez robili to jak najbardziej bezczelnie, nie kryjąc  się z tym. Narodowi pluto w twarz, mówiąc mu: Nic nam nie zrobicie.
Czy aby protokoły z Magdalenki o tym nie wspominały, że towarzysze partyjni mogą kraść bezkarnie, co im się tyko podoba, a naród ma sie temu biernie przyglądać?
Czy komunistyczne tajne służby mające krew Polaków na swoich łapskach nie będą sądzone za swoje ewidentne zbrodnie na polskim narodzie?
Przecież gdyby tego nie zawarto w magdalenkowych porozumieniach, to komuniści nie zachowywaliby się tak bezczelnie, śmiejąc się naiwnym i uczciwym Polakom w twarz.  Właśnie przyzwolenie w Magdalence przez tzw. stronę Solidarnościową na te wszystkie skandale związane z późniejszą prywatyzacją, czyli grabieżą majątku narodowego, było właśnie efektem tego porozumienia.  
Zresztą tow. Geremek mówił o tym otwartym tekstem na UJ, zaraz po okrągłym stole kiedy był pytany o uwłaszczaniu się nomenklatury partyjnej na majątku państwowym. Mowił wprost, że po prostu musieli sie dać uwłaszczyć paru towarzyszom, ale jest to zupełnie marginalny proces i nie mający żadnego wielkiego znaczenia.
Pewnie Lech Kaczyński myślał o tym sukcesie strony społecznej, reprezentowaną m.in. przez niego w Magdalence.
Jednak najbardziej skandalicznym i niemającym nic wspólnego z Polska Racja Stanu, było zablokowanie lustracji. Nie było nic bardziej wyrazistego i konsekwentnego w zachowaniu ciągłości umów magdalenkowych, jak właśnie dbanie o interesy mocodawców magdalenkowych. Przypomnę fakty. Ówczesny prezes IPN Janusz Kurtyka oświadczył że przygotował listę 500 najważniejszych agentów komunistycznych tajnych służb. Aby to ujawnić, potrzebna była ustawa lustracyjna. W końcu w bólach się urodziła. PO prawie w całości ją poparło, ale nie dlatego, by ujawnić agentów, tylko dlatego że wiedzieli że Lech Kaczyński jako magdalenkowy prezydent i tak ją uwali. Prezydent Kaczyński nie zawiódł PO, zrobił tyle „właściwych” poprawek, że TK nie miał żadnych problemów z odrzuceniem tej ustawy. I o to właśnie chodziło. Zanim jeszcze do tego doszło, sen. Romaszewski strasznie płakał nad losem agentów, którzy niby zostali zmuszeni do współpracy szantażem. Być może miał na myśli Michała Boniego, który donosił na własną dziewczynę. Więc o los tego typu agentów troszczył się Lech Kaczyński, mając w głębokim poważaniu los prawie 40 millionowego narodu. To było zgodne z tym, o czym mówił Kuroń w 1977 roku. Cudownie piekna ciągłość, prawda?
Ktoś może mi zarzucić, że się straszliwie uwzięłam na Lecha Kaczyńskiego, ale to nie Mieczysław Gil czy Alojzy Pietrzyk, też uczestnicy Magdalenki, byli prezydentami Polski. Stając w obronie agentów komunistycznych tajnych służb przed ich uajwnieniem polskiej opinii publicznej, stanął w obronie Polski, jako państwa teoretycznego, zaprojektowanego właśnie w Magdalence. Najbardziej znane tego przykłady, a sądzę że były minister spraw wewnętrznych, B. Sienkiewicz zgodził by się ze mną, była sprawa tzw. Kiejkutów, kiedy to wyszło na jaw, że ktoś z Polski dostał kwotę 30 mln USD w pudełku po butach i kiedy sprawa ujrzała światło dzienne od strony amerykańskiej, nikt z magdalenkowego eliciarstwa nie zainteresował się, gdzie te pieniądze trafiły, oraz jak to było możliwe, by przedstawiciele obcego kraju mogły sobie torturować kogo tylko zechcą na terytorium Polski. Jakoś dziwnym trafem nie powstała żadna komisja śledcza i zapadła nad tą sprawą zmowa milczenia.  
Drugą widowiskową sprawą, ukazująca Polskę jako państwo teoretyczne, jest stosunek magdalenkowego eliciarstwa do banderowskiej Ukrainy. Pisałam o tym wielokrotnie, poruszę tylko tutaj sprawę z punktu widzenia dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego jako strażnika magdalenkowego porządku, według którego jesteśmy nadal państwem teoretycznym. Otóż po upadku ZSRR, Ukraina przejęła część zbiorów KGB byłego ZSRR. Oczywiście nie ujawnili tego, ale z przypadku zachowania się magdalenkowego eliciarstwa, wobec bezgranicznego poparcia udzielanego banderowskiej Ukrainie wbrew Polskiej Racji Stanu, można przypuszczać z ogromną dozą prawdopodobieństwa, iż banderowskie SBU dysponuje na nasze eliciarstwo bardzo ważnymi kompromatami. Wmawianie Polakom, iż Rosja Putina chce najechac Polskę jak najszybciej i tylko totalne wsparcie, jakiego udzielamy banderowskiej Ukrainie nas od tej groźby oddala, jest tłumaczeniem magdalenkowego eliciarstwa, które to czuje się zagrożone ujawnieniem kompromatów, ze zbiorów ukraińskiego SBU.
Możemy więc śmiało powiedzieć, że jednym z głównych przesłań testamentu Lecha Kaczyńskiego, jest dochowanie wierności umów magdalenkowych, dzięki którym ciągle od 1989 roku jesteśmy do dzisiaj państwem teoretycznym.  Wiemy że Lech Kaczyński dobitnie stwierdził i gdyby żył, dałby się pewnie za to posiekać, że żadnych umów w Magdalence nie było. Tymczasem S. Cenckiewicz, człowiek raczej przychylny Lechowi Kaczyńskiemu, twierdzi zupełnie co innego.
Po śmierci Lecha Kaczyńskiego, widzimy wyraźnie ciągłość w dotrzymywaniu wieerności umów magdalenkowych przez nowy narybek, który uosabia prezydent Andrzej Duda. Klasycznym tego przykładem jest nieujawnienie legendarnego już aneksu do raportu o WSI sporządzonego przez A. Macierewicza. Zresztą szumnie zapowiadane ujawnienie zbioru zastrzeżnego IPN 31 marca przyszłego roku, będzie zgodnie z zapowiedzią prezesa IPN, też ograniczone. Zresztą sama data wskazuje na to, by magdalenkowe elity znowu deccydowały kogo ujawnić a kogo dalej kryć, miały na to wsytarczająco czas.
Nic nie potwierdza tak dobitnie istnienia Polski jako paaństwa teoretyczneego od czasu porozumienia magdalenkowego, jak sprawa ukrywania dawnej komunistycznej agentury. Przed wyborami parlamentarnymi PiS poprzez swoich politruków, na spotkaniach z działaczami  w terenie mówiono, by o lustracji kandydaci na senatorów i posłów, mówili wtedy o lustracji, gdy będą o to wyłącznie pytani.  Antoni Macierewicz pytany w Chicago o ujawnienie aneksu do raportu o WSI, obiecał,że jak tylko PiS wygra wybory, aneks będzie udostepniony Polakom. Jak to wygląda, wszyscy widzą.
W żadnej innej sprawie nie ma takiej determinacji, zarówno z obozu zdrajców i zaprzańców, jak i patriotów inaczej, jak sprawa ukrywania tajnej komunistycznej agentury  przed Polakami. Ze strony PiS jest to jednym z prawdziwych i ukrywanych elementów tzw. Testamentu Lecha Kaczyńskiego. Ciągle podkreślam, że dopiero totalna lustracja skończy z postrzeganiem Polski, jako państwa teoretycznego.

 

KOMENTARZE

  • Zygmunt Wrzodak, b.szef "S" Ursusa najlepiej ich określił:"... różowe hieny polityczne[ '96 r.]".
    .
  • ------------ zawsze niech będzie SŁOŃCE ?????????!!!!!!!!!!!!
    http://img.wiocha.pl/images/7/e/7e4d46a1986f0de256853042fa1c929f.jpg
  • @Seth 19:26:00
    W 1996 roku w 20 rocznicę tzw. ,,wydarzeń" w Ursusie, ja już wtedy zdefiniowałem KOR następującymi słowami: (skrót) „Różowe hieny polityczne z KOR, żerujące na robotnikach, Kościele i Ojczyźnie, miały tylko jeden cel - dorwać się po naszych grzbietach do władzy. Kuroń, Michnik i towarzysze, zapiekli w zoologicznej nienawiści do polskości, cynicznie rozgrywali nasze nieszczęście, krew i naiwność. Deklarowali faryzeuszowską pomoc, by podstępnie wkupić się w nasze polskie, katolickie, robotnicze środowisko. Wszystko po to, by za naszymi plecami dogadać się ze swoimi ideowymi pobratymcami - komunistami".

    Ileż pomyj wyleli na mnie ci tzw. stalinowska lewica i katolewica to tylko ja sam wiem. Od tamtej pory polowali na mnie, chcieli mnie sprzątnąć, dostawałem bardzo dużo strasznych anonimów w których grożono mi śmiercią. Własnie w roku 96 zamordowano Andrzeja Krzepkowskiego mojego rzecznika prasowego i do dzisiaj nie chcą aresztować i osądzić mordercę kilku ludzi.

    Wklejam ten skrót mojego wystąpienia z 96 roku, to ważne słowa n/t klanu stalinowców, podszywających się pod ,,prawice", lewice, centrum, itd. To jedna mafia syjonistyczna, gotowa w imię ich intersów wywołać wojnę by znaczną część odradzających się myślowo polaków zlikwidować. Po to są Maciereiwcze, Waszczykowskie, Grey-e i nad prezes ciota, ,,przyjaciel" Rabieja, żeby ci syjoniści mogli skupić w jednym ręku wartość kuli ziemskiej.

    ps. Nie mam czasu na komentowanie, trzeba pracować na darmozjadów i pasożytów. Teraz będę miał więcej czasu, to trochę popiszę.
    Pozdrawiam
  • @Wrzodak Z.
    Zapraszam Pana do pisania , niech młodzi coś wiedzą . Ave.
  • @Wrzodak Z. 22:06:54
    -------znam Pana z wystąpień w Sejmie . POLSKIE SERCE miał Pan wielkie - i tylko !!!. Dał Pan się ZDOMINOWAĆ ŻYDOWI Markowi Jurkowi i ŻYDOSKIEMU kościołowi .

    PRZEGRAŁ Pan ! siebie i Polskę ! bo pozwolił się Pan -ZAKOLCZYKOWAĆ
  • @Wrzodak Z. 22:06:54
    Jak się ma to towarzycho np. w sprawie sankcji nałożonych na PRL.
    Bo tylko komuchy, komuchy, stalinowska lewica, katolewica, lewica laicka itd.
    A czy służby niekomunistyczne z tzw. Zachodu, CIA, MOSSAD itp. nie miały wpływu na KOR, Kiszczaka & Company?
  • @Wrzodak Z. 22:06:54
    Jeszcze jedno pytanie: jak Pan sądzi: co się porobiło z Romanem Giertychem? Boi się, że się powiesi w piątek po południu?
  • @ninanonimowa 19:38:05
    Przede wszystkim, nie ma potrzeby zrzucania bomb na lasy, ileż tych bomb byłoby potrzeba by zniszczyć całą Polskę ? Chmura radioaktywna ( przypadek Czarnobyla ) może bardziej zaszkodzić setki kilometrów od miejsca zdarzenia, w tym Niemcom, obwodowi Kaliningradzkiemu, Białorusi, Ukrainie, Czechom, itp a nawet samej Rosji.
    Rozbrajanie się to najgorsze co może robić kraj. Jedną z przyczyn rozbiorów Rzeczypospolitej, był praktycznie brak wojska.
    Ogólnie wypowiedź tego Rosjanina to takie bezczelne straszenie.
  • @ninanonimowa 23:47:23
    Nina....co Ty z tym Jurkiem????? Chyba zabójałaś się w nim na odległość!!!!
    Bo mnie nic, nigdy z nim nie łączyło. To taki podstawiony dyżurny ,,prawicowiec" dla min. OTR oraz fikcyjny obrońca życia, a cóś mi się wydaje, że i czosnkiem jedzie.
  • @lorenco 00:56:31
    Kolejny raz piszę, że KOR to odsunięte o koryta środowisko ,,trockistów" bolszewików, których większość Gomułka zdekomunizował w roku 68, reszta się ostała i była przedłużonym ramieniem garbonosów a ich łącznikiem był twórca mossadu - Modzelewski. Wystarczy przeanalizować działalność Macierewicza, Kaczyńskiego, Kuronia, Kijowskiego, Michnika, Naimskiego, Smolara itd. przecież oni w sprawach zasadniczych dla Polski mają tę samą linię polityczną i tych samych mocodawców. Kłótnia ich jest tylko dla naiwnych gojów.

    Co do KONIA, to o bydlakach politycznych i moralnych wypowiadać się nie będę. Skończy na śmietniku, tak jak kończą śmiecie polityczne, które zdradzają Naród.
  • @Repsol 22:19:11
    Wiecie może Państwo kim jest dżentelmen o czysto polsko brzmiącym nazwisku: Robert Grey? Otóż jest to nowy wiceminister spraw zagranicznych Rzeczpospolitej Polskiej. MSZ taktownie milczy w zakresie obywatelstwa Mr. Greya. W tym również nie należy dopatrywać się niczego dziwnego. Szanujące się państwo na stanowiska ministerialne powołuje wyłącznie własnych obywateli. A przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie wątpi, że rządzona przez orły PiS-u Polska jest państwem szanującym się. Zresztą nawet gdyby minister Grey miał paszport Lesotho nie byłoby w tym nic zdrożnego. W końcu mamy już historyczne przykłady udanych transferów. Na przykład Konstanty Rokossowski, który w swym bogatym życiorysie łączył rolę marszałka Polski i Związku Radzieckiego, a przez pewien okres w ramach dbałości o cywilną kontrolę nad armią podjął się niełatwej funkcji wicepremiera PRL. Choć gwoli uczciwości trzeba przyznać, że nasi poprzedni protektorzy zachowali choć na tyle przyzwoitości, by swoim namiestnikiem mianować kogoś, kto przy odrobinie fantazji mógłby faktycznie uchodzić za Polaka, a nawet ponoć faktycznie się za niego uważał (do czego zresztą miał pełne podstawy). Cóż to były inne, sentymentalne czasy. Dzisiaj już nikt nie bawi się w takie ceregiele. Zresztą nie dziwmy się naszym amerykańskim sojusznikom. Ile można było ciągać Srebrnego Lisa Dyplomacji do ambasady po wskazówki. Toż to człowiek schowany i niemłody. Ze względów czysto humanitarnych lepiej było zainstalować w MSZ swojego urzędnika. Stąd właśnie pojawił się Mr. Grey. Pomyślicie Państwo zapewne, że, wyrażając się językiem mocno potocznym, robię sobie jaja. No pewnie, że robię. A co innego pozostaje? Zapewniam jednak, że jest to śmiech przez łzy. Żal patrzeć jak wycierający sobie gęby patriotycznym frazesami politykierzy sprowadzili nasz kraj do poziomu Ukrainy. Wstyd oglądać skundlenie polityki prowadzonej przez dumny niegdyś naród.
  • @ninanonimowa 19:38:05
    Polecam rusofobom, naiwnym wierzącym w WOT, i tym którzy tam wstąpią przeczytanie poniższego i wyciągnięcie właściwych wniosków. To nie czasy II WW, z ganianiem z bronią po lasach których notabene praktycznie już nie ma...
  • @kula Lis 66 10:54:54
    Z pewnością parę tysięcy żołnierzy mniej lub więcej zrobi kolosalną różnicę w wypadku zbrojnej konfrontacji z mocarstwem nuklearnym.
    Śmiech na sali. Trzeb mieć pusto w głowie, może pod Grunwaldem czy podczas I i II WW ilość żołnierzy mogła mieć kluczowe znaczenie ale dzisiaj ilość żołnierzy ma znaczenie marginalne. Liczy się TECHNOLOGIA. Śmieszne są te pseudo powody powoływania nowych rodzajów wojsk. A ja się nie zdziwię jak za jakiś czas pod równie wydumanym pretekstem te siły będą wykorzystywane w celu działań wewnętrznych, na przykład postraszenia (albo nie daj Boże tłumienia) niewygodnych dla rządu protestów... Oczywiście wytłumaczy się, że to tak naprawdę były działania obcych służb i dlatego trzeba było reagować. Źle się dzieje w państwie Polskim!
  • @kula Lis 66 11:06:08
    Najgorsze jest to, że jeśli ci ludzie kiedykolwiek będą strzelać - to do Polaków. Najbardziej niepokojące jest zadanie polegające na zwalczaniu dezinformacji. Tzn. co ci uzbrojeni ludzie mają robić? Zabijać tych, którzy mają inne poglądy? Może jak w Szwajcarii? Broń w każdym domu. Bo na razie mają ją mieć zwolennicy ministra. A w czasie zagrożenia (ogłasza MON) mają pewno mieć zwiększone uprawnienia, łącznie z zajęciem mienia?
  • @kula Lis 66 12:20:17
    http://8.s.dziennik.pl/pliki/8805000/8805040-wiceminister-obrony-narodowej-bartosz-900-555.jpg
  • @thomx 09:08:38
    To nie są słowa Ławrowa, to fejk.
  • Sekta pancernej brzozy nadaje "z USA"
    Żałosny Maniek jesteś z tą „katastrofą” smoleńską. Minęło już sześć lat i tak wiele dowodów w tym temacie wyszło na jaw, że trzeba być bardzo zawziętym, żeby przy tym polskim dramacie używać jeszcze cudzysłów
  • @Wrzodak Z. 09:50:08
    Jak widziałem jak KOŃ skakał podczas marszu KOD-u, to mnie zemdliło!
    https://youtu.be/njMO3rJ6xtQ
    Skakanki:
    https://youtu.be/ZLlcyZFDB7Q
    https://youtu.be/jwinX83Eqms
  • @lorenco 17:16:35
    https://www.youtube.com/watch?v=jwinX83Eqms&feature=youtu.be

    świńskie porykiwania wesołego knura w języku jdish - szwabskim
  • @kfakfa 17:47:39
    Noszą na głowach opony a potem je palą...
  • @lorenco 02:10:18
    chazarscy chasydzi - z tego projła pochodził znany dewiant i sodomita Berle Lewartow.
    Widziałeś jak "kobieta" jest u nich traktowana ? Jak wygląda jej kąpiel w wanie albo sex ? Niezły ubaw. Śmieją się z polskich katolików ,a tam dopiero jest purym śmiechu i ciemnoty dzikiej.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930