Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
585 postów 2524 komentarze

slepa manka

Ślepa Mańka - Czasami udajac slepa, mozna dokladniej obserwowac otoczenie.

Na kijowskim Majdanie - widziane z USA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Sprowokowany przez władze Ukrainy kijowski Majdan, to tylko i wyłącznie rozgrywka pomiędzy Rosją a Ukrainą o renegocjacje umów gazowych, podpisanych przez ekipę Timoszenko.

 Od okolo miesiaca, na ukrainskim majdanie trwa przepychanka do wladzy, zreszta bardzo iluzorycznej.  Rosjanie moga zarzadac w kazdej chwili zaplaty za gaz, na ktora Ukraine nie stac.    Warto przypomniec, ze kontrakt zostal ustalony przez poprzednia ekipe Julii Timoszenko z Rosjanami, podobnie zreszta jak w przypadku Polski na bardzo niekorzystnych warunkach dla Ukrainy i Polski.  
 
 Rzad Ukrainy widzac, ze z kazdym miesiacem rosnie dysproporcja w stratach na dostawach rosyjskiego gazu, zdajac sobie w pelni sprawe, ze na takich warunkach jakie ustalila ekipa Timoszenko z Rosja, Ukraina w ktoryms najblizszym miesiacu, bedzie musiala oglosic bankructwo wobec  Rosji, a to bedzie oznaczalo calkowita utrate niepodleglosci.
I pies z kulawa noga by sie nie zainteresowal sytuacja na Ukrainie, oraz tym ze traci ona niepodleglosc na rzecz Rosji.
 
 Podobnie nikt ze swiata nie interesowal sie katastrofa-zamachem w Smolensku. Zachod uznal, ze nadal jestesmy w rosyjskiej strefie wplywow, ustalonej jeszcze za czasow komunizmu, potwierdzonej przez ekipe Reagana, a pozniej przez  G.W. Busha. Obecnie Rosja prowadzi polityke podbojow gospodarczych, bez udzialu wojsk, identycznie jak Niemcy w ramach Unii.
 
  
 Wobec takiej sytuacji na Ukrainie, pozostaly dwa wyjscia: albo zgodzic sie na warunki Rosjan i probowac renegocjowac  warunki fatalnej umowy gazowej Timoszenko, albo probowac cos wywalczyc.  
No i mamy kijowski Majdan.
 
 Rosjanie od razu proponuja inne warunki umowy gazowej, bardziej korzystne dla Ukrainy. Bo jak nie, to podpiszemy umowe stowarzyszeniowa z UE, i byc moze dostaniemy bardziej korzystne warunki umowy na dostawe gazu, niz nam wy proponujecie bracia Rosjanie.
Bedace w trwalej nirwanie elity Unii Europejskiej, wydaly sie byc zaskoczone obrotem spraw na Ukrainie.  Unia absolutnie nie mysli sie rozszerzac dalej na wschod, poniewaz Unia steruja Niemcy, a ci ani mysla sobie zadrazniac bardzo dobrych stosunkow z Rosja o Ukraine. Dla gospodarki niemieckiej, czyli tez unijnej, Ukraina nie liczy sie jako partner. Ogromnej wiekszosci Ukraincow marzy sie praca w Unii i to jest jedyny powod, dla ktorego ludnosc Ukrainy zwlaszcza zachodniej, chcialaby sie przylaczyc do Unii.
 
  
 Skoro Rosjanie dowiedzieli sie, jak bardzo Unia pragnie Ukrainy, dlatego podczas najblizszych rozmow gazowych, moga sobie pozwolic na usztywnienie stanowiska. Cos beda musieli ustapic w sprawie umow gazowych z Ukraina, ale newiele.  Natomiast  ten caly kijowski majdan bedzie musial zostac zwiniety, albo bedzie rozpedzony przez milicje czy tez wojsko. Podobnie ja w przypadku stanu wojennego w 1981 roku, Zachod sie troche pogniewa na wladze Ukrainy i Rosje, oraz uzna ze jest to sprawa wewnetrzna Ukrainy i oni sie do tego mieszac nie beda.
 
  
 Wydaje mi sie, ze z takiego gazowego punktu widzenia, ktory jest wylaczna rozgrywka pomiedzy obecna ekipa ukrainskich gangsterow a Rosja, zaangazowanie sie Jaroslawa Kaczynskego w ten caly kijowski majdan, moze tylko budzic politowanie. Odslonil sie jako polityk awanturnik, bedacego dla Rosjan zadnym partnerem.  Osmielam sie zauwazyc,ze to nasze wyroby potrzebuja olbrzymiego rosyjskiego rynku zbytu, a nie my rosyjskich wyrobow.  
 
 Rosja nie porzebuje naszych suwowcow, to my potrzebujemy rosyjskich surowcow.  Mozemy uznac obecna ekipe za mordercow czesci pisowskiej elity, ale to Rosjanie w stosunkach gospodarczych sa o wiele bardziej waznymi partnerami, niz Ukraina. Ciekawa jestem z kim konsultowal swoje kroki wobec Ukrainy Jaroslaw, bo jesli z nikim, to jest dla Polski bardzo szkodliwym watazka.  Nawet jesli sie uwaza, ze obecna ekipa KGB-istow to mordercy, to trzeba tez zauwazyc, ze NATO nic nie zrobilo by zapobiec tragedii i tez nie ma najmniejszego zamiaru by wyjasnic coskolwiek, bo wazniejsze sa relacje wlasnie z tymi kremlowskimi gangsterami niz z pisowska elita. Jesli Jaroslaw myslal ze ten caly kijowski majdan, to jest szansa by zaszkodzic Rosji i miec jakikolwiek wplyw na zastapienie ekipy Janukowicza banderowcami, to dowiodl tylko i wylacznie swojej wielkiej naiwnosci. Dla banderowcow Polska liczy sie tak samo, jak Polska dla Putina, na dodatek banderowcy zglaszaja pretensje terytorialne wobec Polski, nie mowiac o calym obciazeniu historycznym z okresu II wojny.

 Niedostrzezenie ze ten caly kijowski majdan, wywolaly obecne wladze Ukrainy dla renegocjacji umowy gazowej z Rosja, ukazuje  nam w pelni klase polityczna obecnej konstruktywnej opozycji. 

KOMENTARZE

  • No cóż - Kaczyńskiego zatrudnili
    grandziarze zza wielkiej wody - jest więc wobec nich lojalny a tymczasem więcej z jego działalności szkody niż pożytku i dla Polaków i dla Ukraińców.
  • ślepa mania
    Rzeczywiście trzeba być ślepym, jak mania, ponieważ z daleka nie widać dobrze. Tyle pomieszanych watków w tym artykule, że aż nie chce się prostować. Mania ślepa wie, że gdzieś dzwonią ale nie wie w którym kościele. Co do oceny Kaczyńskiego to prawie zgoda, ale w takim razie co robią tam praktycznie tylko ,,polskie media", co tam robi Buzek, Kwaśniewski, Kaczyński, Protasiewicz, Sariusz Wolski, MSZ Niemiec, Baroso, Szulc, McCain, pełno tam szpiegów z usraela i wielu innych, czyżby wszyscy na rzecz Putina pracowali???
    Euromajdan przygotowywany był już od pół roku, wielu młodych ludzi z pis-u tam często jeżdzili i przygotowywali odezwy, materiały plakatowe, ochronne, namioty, banery, współpracowali z ickowymi mediami itd. Czyli cały ten cyrk to zaplanowana robota jewrejów.
  • @myszka 09:19:47
    Nic mi nie wiadomo, czy Rosja należy do jakiegoś globalnego układu, ale na najbliższy czas to my będziemy potrzebowali ich surowcow niż oni naszych.
  • @demonkracja 09:19:55
    Wydaje mi się, ze Kaczynski nie jest zatrudniony przez zadnych zachodnich grandziarzy, tylko ze on poprzez swoje głupie wyskoki wpisuje się w ich polityke rywalizacji z Rosja.
  • @Skanderbeg 12:10:46
    Pelna zgoda poza jankeskimi mordercami.
  • @Wrzodak Z. 17:56:24
    Napisalam wyraźnie, o co chodzi z tym całym majdanem. Nie rozumiem o co Panu chodzi, ale bym prosila napisac sprostowania.
    Janukowicz znakomicie rozegral te cala pisowska amatorszczyznę, do swoich rozgrywek z Rosja w sprawie cen gazu. To dlatego zezwalal na te przygotowania do tego całego majdanu. Ciekawa jestem, jaka ma PiS koncepcje w sprawie polityki cenowej gzau z Rosja.
  • @Skanderbeg 21:51:05
    Nie wiedziałam ze jankesi stali za mordem Lincolna i JFK.
  • Przeciąganie Ukrainy
    Z dr Lucyną Kulińską, politologiem i historykiem z Katedry Politologii i Historii Najnowszej Wydziału Humanistycznego AGH w Krakowie, rozmawia Adam Kruczek
    Kto w sensie politycznym wiecuje od kilku tygodni na kijowskim Majdanie?

    – Główne siły działające na Majdanie to odwołująca się do dziedzictwa OUN Swoboda, Batkiwszczyna Julii Tymoszenko, zbliżona do nacjonalistów szczególnie w retoryce, i Udar Witalija Kliczki. Za tym ostatnim stoją oczywiście Niemcy, bo tylko naiwni mogą wierzyć, że zorganizowanie i funkcjonowanie partii można finansować na dłuższą metę z własnej kieszeni. Potwierdza to zresztą wszechstronne poparcie płynące dla tego polityka od pani Merkel. Po latach nieobecności w przestrzeni politycznej Ukrainy Niemcy wracają do gry. Wszystkie wymienione ugrupowania już wiele miesięcy temu zawarły sojusz. Wiele wskazuje na to, że protestujący na Majdanie studenci – zapatrzeni w błyskotki Zachodu, jak kiedyś Polacy – i reszta Ukraińców, słusznie zresztą niezadowolonych z sytuacji gospodarczo-politycznej swego kraju, wykrzykujący hasła prounijne, są jedynie marionetkami w rękach przywódców gotowych do bezpardonowej walki o przejęcie władzy.
    Co to oznacza dla Polski?

    – Już sama wizja sojuszu nacjonalistów ukraińskich z Niemcami może przerażać. A jest się czego bać, ponieważ to właśnie Niemcy byli i są idolami ukraińskich nacjonalistów. Przedwojenny i wojenny sojusz banderowsko-niemiecki doprowadził setki tysięcy Polaków do zguby. To taka niechciana i ukrywana prawda. Oczywiście Rosja jest niebezpieczna, ale „majdanowi przyjaciele” też okazują się niezbyt zachęcający. Należałoby zachować daleko idącą powściągliwość.
    Tymczasem dzieje się coś zupełnie przeciwnego.

    – Zapanował jakiś amok. Korowody naszych polityków udają się na Majdan, a posłowie na znak wsparcia nacjonalistów przypinają sobie do klap barwy ukraińskie. Telewizja szaleje, przekazując informacje jednostronnie, w sposób nierzetelny i emocjonalny. Komentatorami są obok przypadkowych Ukraińców przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce o poglądach jednoznacznie nacjonalistycznych i co tu kryć – często antypolskich. Dziennikarka TVP Maria Stepan bez żenady występuje przed kamerami odziana w czarno-czerwone, nawiązujące do banderowskich barw, stroje. Takie przykłady można mnożyć. Z każdej transmisji przebija brak obiektywizmu i usilna chęć wprowadzenia opornego społeczeństwa polskiego w błąd.
    Od 22 lat Polska stara się być „europejskim adwokatem” albo „starszą siostrą” Ukrainy. Jako pierwsi na świecie uznaliśmy ukraińskie państwo, nie stawiając żadnych warunków, choćby dotyczących praw mniejszości polskiej na Ukrainie. Później w taki sam sposób poparliśmy „pomarańczową rewolucję”, po której doszedł do głosu i władzy ukraiński nacjonalizm. Jaka nauka płynie z tych doświadczeń?

    – Wydaje się, jakby pojęcie polskiego interesu narodowego w ogóle nie istniało, a rządzący przestali liczyć się ze zdaniem wyborców. Zaginęła w politykach – jeśli w ogóle była – elementarna wrażliwość na dobro i odczucia obywateli. Zastąpiono ją manipulacją i służalczością wobec cudzych, nierzadko brudnych interesów. Dla wszystkich obserwatorów jest jasne, że od roku 1989 w Polsce realizowana jest usilnie polityka amerykańska i państw Europy Zachodniej przeciągania Ukrainy na „jasną stronę mocy” i wypychania Rosji z Europy.
    Czy to źle?

    – Ale nie za wszelką cenę. Tymczasem dzieje się to kosztem brutalnego zakłamywania polskiej historii i wspierania na Ukrainie sił rewizjonistycznych, wrogich naszemu państwu, a także kosztem naszych długofalowych interesów ekonomicznych i prestiżu. Nie wymagamy od Ukraińców niczego, ustępując we wszystkim. A doświadczenie uczy, że wychowanie bez wymagań kończy się demoralizacją wychowanka.
    W przekazach z Ukrainy funkcjonuje podział na prorosyjski wschód Ukrainy i zapatrzony w Europę zachód. Zgadza się Pani z tym rozróżnieniem?

    – Nie ulega wątpliwości, że państwo ukraińskie jest nadal podzielone niewidzialną granicą na dwa przez wieki odmiennie ukształtowane światy – jeden ciążący ku Wschodowi, drugi teoretycznie ku Zachodowi. Według mnie, tzw. zachodnia Ukraina jest także Wschodem, tylko… inaczej. Banderowcy pokazali światu, że nie są ludźmi Zachodu, zmiatając z powierzchni ziemi dorobek województw wschodnich Rzeczypospolitej, bezrozumnie niszcząc zabytki zachodniej kultury, mordując okrutnie setki tysięcy niewinnych Polaków, przedstawicieli tej cywilizacji. Dzisiaj pogrobowcy i spadkobiercy polityczni morderców, nie wykazując żadnej skruchy, chcą włączenia Ukrainy do Unii Europejskiej wbrew woli większości ukraińskiego społeczeństwa. W tym wspierają ich polscy politycy. Czy to jest moralne? Czy to w ogóle mieści się w głowie?
    Jak Pani ocenia szczerość europejskich aspiracji nacjonalistów spod znaku Swobody?

    – Nie ma na świecie nic bardziej odległego od siebie niż program Swobody i założenia, na których opiera się Unia Europejska. One się po prostu wykluczają. W nacjonalistycznych materiałach propagandowych Swobody dominują hasła odwołujące się do kultu siły. Fascynacja siłą jest łączona z „patriotyzmem” lub ksenofobią skierowaną przeciw mniejszościom. Demokrację się wręcz wyśmiewa. W sferze socjalnej przodują hasła antywolnorynkowe, takie jak „nacjonalizacja przemysłu”. Oficjalny program Swobody z roku 2009 głosi, że celem partii jest budowa „potężnego Państwa Ukraińskiego opartego na zasadach sprawiedliwości społecznej i narodowej”. „Prawa narodu” mają, ich zdaniem, prymat przed prawami człowieka i obywatela. Ustrój państwa ma być prezydencki i unitarny. Strategicznym kursem państwa ukraińskiego miałby być mocarstwowy „europejski ukrainocentryzm”. Ukraina ma stać się geopolitycznym centrum Europy, wzmocnić się militarnie przez wejście do NATO i uzyskać dostęp do taktycznej broni jądrowej. We władzach wykonawczych, siłach zbrojnych, oświacie, nauce, mediach, a nawet gospodarce miałby być wprowadzony cenzus narodowościowy. Co prawda z oficjalnych dokumentów programowych Swobody zniknęły już wątki rasistowskie, to jednak wiadomo, że jest to jedynie zabieg taktyczny, ponieważ obok programu oficjalnego istnieje również nieoficjalny – radykalno-rasistowski. Dowodzą tego wystąpienia działaczy Swobody i praktyka działania tej partii.
    Czy wynika z tego realne zagrożenie dla Polski i Polaków?

    – Od wielu lat mamy ostrzeżenia, że „romans z banderowcami” może zakończyć się dla Polski źle, jednak zarówno władze, jak i media robią wszystko, by niewygodne informacje nie przenikały do opinii publicznej. Przykłady niepokojących zachowań nacjonalistów ukraińskich można mnożyć, ale kiedy kontestowane są nasze aktualne granice, milczenie jest niedopuszczalne. Tymczasem od wielu lat publicyści ukraińskiego „Naszego Słowa” ukazującego się w Polsce za pieniądze polskich podatników, przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce, a nawet historycy pochodzenia ukraińskiego zatrudniani na polskich uczelniach, postulują budowę „Wielkiej Ukrainy” – na „etnicznych ukraińskich ziemiach”, w skład których wchodzi, według nich, kilkanaście powiatów dzisiejszej Polski. Media milczały też, gdy koło przejścia granicznego w Korczowej odbył się wielki wiec, na którym syn Romana Szuchewycza, tego, który Polaków kazał „w pień ciąć”, wzywał do tego samego. Warto wspomnieć, że Jurij Szuchewycz to ostatnio gwiazdor „Gazety Wyborczej”. Pytam: czy już mamy się bać, czy jeszcze nie?
    Zapewne nasi politycy zdają się wierzyć, że nacjonalistów ze Swobody da się jakoś „oswoić”, ucywilizować, dogadać się z nimi.

    – O święta polska naiwności! Nic bardziej mylnego. Czy nie słuchają ich wypowiedzi, nie czytają programów? Czy nie wiedzą, że ich dojście do władzy to wielkie zagrożenie dla Polaków, którzy tam jeszcze zostali? Trzeba być skrajnym ignorantem lub mieć złą wolę, by zupełnie nie wyciągać wniosków z przeszłości. Wielu polityków miało takie same złudzenia. Niektórzy, jak Tadeusz Hołówko i Bronisław Pieracki, przypłacili to życiem.
    Jak Pani tłumaczy tę postawę?

    – Wiele tłumaczy sprzedajność i koniunkturalizm. Zasobna w surowce i potencjalnych klientów Ukraina to łakomy kąsek dla koncernów i banków zachodnich. Ale to nie wszystko. Są w Polsce ludzie kierujący się wznioślejszymi ideami. Wierzą oni, że wspieranie nacjonalistów ukraińskich zbliża do realizacji idei federacyjnych lansowanych jeszcze przez Marszałka Józefa Piłsudskiego, które częściowo wyewoluowały potem w prometeizm. Obóz Piłsudskiego, nie rozstając się z ideami odbudowy państwa ukraińskiego za Zbruczem, nie przewidział, że wspierając czynniki niemające w konfrontacji ze stalinowskim aparatem przemocy żadnych szans, wzmacniał wyłącznie siły, które przyczynią się później nie tylko do unicestwienia władztwa polskiego nad Kresami, ale w ogóle do fizycznego wyniszczenia ludności polskiej. Wśród dowódców oddziałów prowadzących czystki ludności polskiej w czasie II wojny światowej aż się roiło od wyszkolonych przez Polaków oficerów i podoficerów. Forsowany przez obóz Piłsudskiego prometeizm przetrwał w polityce polskiej do dziś w wydaniu giedroyciowskim. Pomimo swej podstawowej nieprzystawalności do rzeczywistości w znacznym stopniu przyczynił się do wielu nieszczęść, jakie spotkały nasz kraj. Okazuje się nadal tyleż szkodliwy, co niezniszczalny. Przede wszystkim nie mamy do jego realizacji partnera, bo dzisiejsza Ukraina nim po prostu nie jest i nie będzie jeszcze przez wiele lat.
    Polscy politycy nie formułują żad- nych polskich oczekiwań czy żądań, zarówno jeśli chodzi o władzę, jak i o opozycję na Ukrainie. Z czego to wynika?

    – Bo się nie szanujemy. Jak ktoś się nie szanuje, to nikt go poważnie traktować nie będzie. Ci z zachodniej Ukrainy – nie mam złudzeń – nie zaczną nas nagle kochać, bo paru Polaków weszło na mównicę na Majdanie. A ci ze wschodniej będą mieć za złe nasze pakowanie nosa w ich sprawy i wpychanie na siłę – większość z nich czuje się bardziej Rosjanami – do Unii.
    O co powinni polscy politycy przede wszystkim zabiegać w kontaktach z klasą polityczną Ukrainy?

    – Nie powinni o nic zabiegać, to o nich powinno się zabiegać. A na razie to my się narzucamy. To chore. Należy poczekać. Niech to Ukraińcy proszą o reprezentowanie ich. Wstyd mi za wszystkich naszych polityków. Na razie w tej grze jesteśmy jedynie marionetkami. Nic nie uzyskaliśmy, popierając „pomarańczową rewolucję” i Wiktora Juszczenkę. Za to ponieśliśmy realne straty w postaci odwetów i sankcji rosyjskich oraz odrodzenia banderyzmu. Obawiam się, że teraz będzie tak samo. Nawet gdyby Ukraina uzyskała koncesje unijne, to zyski czerpać będą inni, a na nas, choćby po uchyleniu granicy, spadną same kłopoty.
    Czy istnieją na Ukrainie znaczące propolskie siły polityczne, na które polska polityka mogłaby stawiać?

    – Kiedyś lubiono nas i szanowano na wschodniej Ukrainie. Ale od „pomarańczowej rewolucji” to przeszłość. Teraz nie mogę wskazać żadnych, literalnie żadnych sił, które za Polską mogłyby lobbować, z którymi warto by współpracować. Aby to się zmieniło, Ukraińcy musieliby zrewidować podejście do swych dziejów: przyznać się do zbrodni, nazwać, rozliczyć i potępić publicznie morderców, a nie robić z nich bohaterów. Inaczej cała wiarygodność takiego partnera jest równa zeru i o normalnych sąsiedzkich stosunkach nie ma co marzyć. Kultura to nie tylko haftowane bluzeczki i skoczne kołomyjki. To dotrzymywanie umów, uczciwość, przyzwoitość, honor…
    Czy po ewentualnym podpisaniu układu stowarzyszeniowego Ukrainy z UE moglibyśmy liczyć na unijne wsparcie w sprawie choćby upamiętnień ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach na Kresach czy zagwarantowania praw mniejszości dla Polaków żyjących na Ukrainie np. w sprawie szkolnictwa, mediów czy zwrotu kościołów, choćby we Lwowie?

    – Dla mnie to jak opowieści science fiction. Unia Europejska de iure i de facto stara się minimalizować prerogatywy państw narodowych. Moim zdaniem, Polska, kraj w Unii z „drugiej ligi”, a szczególnie rządzona przez ludzi „letnich” lub wręcz niechętnych naszemu narodowemu etosowi, nie ma szczególnych szans na wyegzekwowanie swoich słusznych postulatów. Komuś poza garstką prawdziwych polskich patriotów musiałoby na tym zależeć. Polacy po latach przemilczeń powinni się też dowiedzieć, że za ukraińską granicą naszym rodakom dzieje się krzywda, że ciągle boją się oni nacjonalistów, że muszą iść na ogromne kompromisy.
    Dziękuję za rozmowę.

    Adam Kruczek http://www.naszdziennik.pl/mysl/62786,przeciaganie-ukrainy.html

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930